
Większość rzeczy, które tu, Miła Ewentualna Klientko, znajdziesz, to biżuteria w rozmiarze XXL. Taką projektuję, bo taką lubię… Nie ukrywam, że ma to związek z moimi wiecznymi ciągotami do szokowania (ach! uwielbiam to pełne dezaprobaty marszczenie nosków naszych krakowskich damulek).
Zważ jednak ,że pochodną mojego nieumiarkowanego rozpasania bywa np. ciężar niektórych eksponatów, głównie tych na bazie korali, kryształów górskich czy turkusów. Wierz mi- mają swoją wagę, ale też świetnie „leżą” na szyi, no i dzięki nim możesz się wreszcie poczuć jak bizantyjska cesarzowa…
Wyjątek stanowi bursztyn- wbrew pozorom leciuteńki…sprawdź zresztą sama.
Jak już wcześniej wspominałam, dodatkiem i „uzupełniaczem” mej biżuterii jest srebro, a nie udający srebro metal czy podrasowany plastik. Srebro- jak to srebro- z czasem pokrywa się delikatną patyną i to jest jego święte prawo. Osobiście uwielbiam tę patynę, która dodaje mu szlachetności i urody. Jeśli jednak wolisz błysk- wystarczy od czasu do czasu użyć jakiegoś profesjonalnego płynu do czyszczenia złota i srebra (polecam np. „Kiwi”). Uważaj na kamienie i perły- lepiej nie narażać ich na bezpośredni kontakt z chemią.
Jak już wiesz, inspirują mnie surowce naturalne- koral, bursztyn, turkus. Najchętniej sięgam po te w stanie półsurowym- w formie nieregularnych, nie do końca oszlifowanych bryłek. Nawet perły czasem minimalnie różnią się wielkością i kształtem. Konsekwencją tego jest fakt, że w produktach z natury rzeczy „parzystych”- mam tu na myśli kolczyki- nie znajdziesz idealnej symetrii. Moim zdaniem jest to zresztą raczej walor niż wada - w końcu to nie plastikowa masowa produkcja, ale produkt niepowtarzalny…
Na deser zostawiam sobie jeszcze jedną uwagę…Otóż, Droga Ewentualna Klientko, prawdą jest, że najwygodniejsze i najbezpieczniejsze damskie ozdóbki to złoty łańcuszek ze znakiem zodiaku i maleńkie kuleczki – wkrętki, „łapane” motylkiem z tyłu ucha. Prawdą jest również, że tego typu biżuteria to rzadko prawdziwa ozdoba podkreślająca indywidualność…
Ja nie znoszę tego, co bezpieczne. Nie cierpię masówki, schematu, szufladek i sztampy! Pamiętaj jednak, że moja biżuteria wymaga od osoby, która ją nosi, nie tylko świadomości własnego ciała (głowa do góry, wysoka szyja, proste plecy), ale też pewnej dyscypliny- jeśli wiesz, o czym mówię- w jej eksponowaniu… Źle znosi tło w postaci odprasowanych garsonek i żakiecików. Lubi natomiast mocne barwy, szlachetne tkaniny, bizantyjskie szaleństwo kolorów i…odwagę właścicielki…
Jeśli jesteś na to gotowa- INSOMNIA-ART. zaprasza…













